
Ostatnio zostałem zachęcony, a wręcz podstępnie zmuszony do obejrzenia musicalu z teatru Buffo pt. "Romeo i Julia". Szczęśliwie się składało, że miałem w wersji avi teatr telewizji, dzięki temu dostęp do tego materiału miałem dosyć łatwy. Czemu zmuszony? Ponieważ M nakłoniła mnie do przesłuchania piosenki pochodzącej z ów występu, co jednocześnie nie dało mi wyboru - musiałem zobaczyć całość.
Moje wrażenia? Muzycznie momentami wybitny. Choć w sumie co mogę powiedzieć o tym ja - człowiek praktycznie bezkrytycznie podchodzący do muzyki? Po prostu lubię muzykę musicalową; uwielbiam te czyste, silne, piękne głosy dające nad wyraz znać o tym, że Bóg istnieje i rozdaje talenty ludziom aż miło. Sam spektakl pod innymi względami był średni - parę śmiesznych błędów, słaba gra co poniektórych aktorów i momentami kiepskie pomysły na ogólny widok, scenografię. Mnie jednak zawsze najbardziej kręci muzyka. Utwory? Oto trzy najważniejsze:
- Boję się w wykonaniu Julii
- Twych oczu blask w duecie Romeo-Julia
- Świetlista noc, również w duecie, najważniejsza i najpiękniejsza w tym zestawieniu.
Sama historia Romea i Julii zawsze wzbudzała we mnie ogromną sympatię i jest jedną z niewielu lektur obowiązkowych po które sięgnąłem na tyle skutecznie, by dotrwać w niej do końca. Jako zadeklarowany romantyk po prostu lubię czuć miłość w czymś, czego się tykam. I choć nie jest to historia wiarygodna, to jednak moje romantyczne ja nie patrzy na logiczne argumenty.
I tak właśnie powinniśmy starać się postrzegać życie - za mało, zdecydowanie za mało jest w nas idealizmu, romantyzmu. Czysty pragmatyzm włada tym światem, włada także i mną. Są jednak takie zakamarki mojej duszy, gdzie to się nigdy nie dostanie. Trzeba odizolować swoją wrażliwą stronę i pielęgnować ją. Bo są momenty, gdy może się nam jeszcze przydać.
Zdradzę teraz jedno z moich największych marzeń - tego jednak spełnić się nie da. Nie wyobrażam sobie wspanialszej adrenaliny od tej, która dotyka aktora śpiewającego właśnie kwestie Romea w takim musicalu. Główna rola w musicalu o miłości - to moje marzenie. Gdyby nie brak talentu to można by marzyć, jednak teraz to tylko mrzonka, głupota, którą fajnie sobie zwyczajnie wyobrazić.Czy może być coś lepszego niż zaśpiewać ukochanej taką zwrotkę?:
Bo ty i ja...
Choć tyle wyznać chcę, to brak mi słów
są nic nie warte
Bo kocham cię...
Te słowa znaczą mniej niż wzystko to
co czuję sercem
W tę piękną noc
to z twoich oczu pada na mnie jasny promień
I wszystko to co było skryte
wiesz już o mnie
W tę jasną noc
cudowną noc
podarowaną nam...
Moim zdaniem niewiele. Chciałbym tak, ale moje talenta starczają mi jedynie, by coś takiego napisać na blogu. A szkoda. ;p
M ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz