
To Ci dopiero sobota... Im bliżej tej cholery tym coraz więcej negatywnych emocji tym wzbudzanych. Także w osobach, które sprawują nade mną bezpośrednią władzę. Dziś więc cały dzień w niewoli mam przykaz uczenia się do cholery bez możliwości nawet myśli o czymkolwiek innym. Na szczęście, gdy emocje opadną, zaznaję łaski i mogę chociaż wejść tutaj i coś napisać. Choć na chwilę oderwać się od tego zabieganego świata, pełnego zdenerwowania i napięcia. Tęsknię za czasem, gdy mogłem położyć się na trawie, nieopodal rzeczki i rozkoszować się chwilą. Cztery ściany to dla mnie stanowczo zbyt mało.
Na szczęście nie jesteśmy nigdy pozostawieni sami sobie. Nawet w tym zamkniętym pokoju, pełnym matematyki i fizyki, możemy poczuć zapach wolności, woń beztroski.
Co niesie tę woń? Odpowiedź jest banalnie prosta, szczególnie na tym blogu. Oczywiście muzyka.
Dziś wolnością pachnie Paolo Nutini. These Streets i Last Request. Wiem, że już było i wiem, że wracam. Ale cholera - warto.
Dalej idzie Oasis w utworze Wonderwall. Dziś odkryte, dziś słuchane, dziś docenione.
Nie odkryte przeze mnie, a znalezione z wiadomego źródła. I choć może zbyt miękkie, to czasem nawet prawdziwe. Bo w końcu 'You leave me breathless'. W końcu songs for you, truths for me. Piosenka zwie się Breathless, a autorstwa jest pana nazwiskiem i imieniem Ward Shayne.
Kiedyś było szczególne, jakiś czas temu wróciło. Never Think Roba... znaczy się Edwarda Cullena. Panie wampirze, hołd dla Ciebie.
Niestety, trzeba powoli wracać do rzeczywistości. Mam nadzieję, że to cholerstwo nie przesłoni mi kompletnie życia w najbliższym czasie, bo chcę też spędzać czas na innych czynnościach. Z kimś innym niż Pitagoras czy Tales. Czy De Morgan.
Stęskniony do[Blask of M<33]
P.S. Jealous bitches? ]:-> ;**

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz