środa, 22 kwietnia 2009

The end?


Po części mamy świadomość, że wszystko ma swój kres. Seans w kinie musi się skończyć. Skończyć się musi opakowanie naszych ulubionych cukierków. Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że w końcu dobiegają końca wakacje albo inny przyjemny okres. Tym razem jednak mamy do czynienia z bardziej znaczącym końcem. Kończy się pewien etap. Ale to nie jest powód do rozpaczy - gdzieżby. Bo koniec jednego zazwyczaj jest początkiem drugiego. Seans w kinie kończy się dużo przyjemniejszym spacerem; opakowanie cukierków? Może nawet lepiej, że się kończy; koniec wakacji wiąże się z powrotem do szkoły, który mimo wszystko również nie jest tak tragiczny, jak mógłby się wydawać. W tym przypadku to też nie musi być smutny koniec. I na to liczę.
Przechodzimy do muzyki. Bez większych ceregieli:
Kosheen - Hide U
Blur - Song 2
Fool's Garden - Lemon tree
Rihanna - Rehab
oraz...
'There's something about kinda woman
That can do it for herself

I look at her and it makes me proud

There's something about her
'
czyli Ne-Yo - Miss Independent

Zaskakujące[Blask of M<33]

P.S. The end?

2 komentarze:

Paszkwil pisze...

http://www.goear.com/listen/8f8863e/The-End-The-Doors

toporow pisze...

Niezły wpis. U mnie też coś już się skończyło, a raczej ja spróbuję coś zakończyć. Mówi się trudno, nie udało się, ale trzeba żyć dalej - a przynajmniej spróbować...
Pozdrawiam.

Prześlij komentarz