
Naszła mnie ochota na napisanie czegoś nowego. Nie zamierzam jednak poruszać się po jakimś schemacie, pisać wedle planu, który kiedyś tam przyjąłem. Koncepcja zaczyna być trochę luźniejsza, co jednak, moim zdaniem, może mieć korzystny wpływ na jakość bloga, bo jakiekolwiek stawianie ograniczeń to jednak zamykanie pewnych dróg, które także mogą okazać się tymi właściwymi.
Poprzedni wpis powstał w chwili emocjonalnego uniesienia, obecnie jestem spokojny jak baranek, dlatego też żadne wybryki nie powinny mieć miejsca. Co prawda mój spokój może być spowodowany późną porą bądź też muzyką wydobywającą się z głośników, ale w sumie to mało mnie interesuje, co do tego prowadzi - wystarczy, że dobrze mi z tym.
Jakie piosenki mogę podejrzewać o wprowadzanie mnie w stan spokoju i rozwagi? Cóż, temat części z nich już wcześniej na pewno był poruszany, gdyż ja tak łatwo od piosenek się nie uwalniam, jednak jeśli chodzi o jakieś nowe utwory to pan Mraz z Summer Breeze oraz You and I both góruje nad pozostałymi. Także ważnym utworem, choć już wcześniej sygnalizowanym, jest Dancing in the moonlight, który kojarzy mi się jednoznacznie, ale sentymenty związane z tą piosenką pozostają dla mnie czysto personalne.
Spokój w dużej mierze zawdzięczam także przyjaciołom, którzy pojawiają się zawsze wtedy, kiedy potrzeba. Ale mam coś dla nich w zamian - przypomnienie o istnieniu najwspanialszego utworu Mraza - A song for a friend.
Spokój, rozwaga, opanowanie. Dobrze być w takim stanie. Pewne rzeczy widzi się wtedy dużo wyraźniej, niż w momencie pobudzenia. Czasem rzeczy, które się dostrzega, nie są wcale pozytywne, ale najważniejsze to odbierać świat takim, jaki jest, a nie żyć złudnymi obrazami. Ocenianie 'na sucho' sytuacji jest najlepszym wyjściem i do takiego dążę. Wydaje się, że mi ten stan już pomógł. Zaczynam widzieć prawdziwie. Co ważne - w jasnych barwach. Jest nadzieja, realna nadzieja. Miejmy więc wiarę.
Po zagadkowych wywnętrznieniach czas polecić jeszcze jeden utwór i zakończyć wpis. Był to praktycznie wpis poświęcony Mrazowi, więc przy nim pozostańmy. Keep on hoping moi drodzy. Co prawda euforia związana z tym kawałkiem może przesłonić owy realizm, o którym wspominałem, jednak uważam, że gdy uważnie wsłuchać się w ten utwór to dostrzeżemy, że nie opiera się on tylko na złudnej nadziei. Nadzieja jest realna, jest blisko. Wystarczy postawić kolejny krok.
[Blask of M<33]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz