
Czas na trochę muzyki. Na chwilę relaksu. Po dniach stresu, skomplikowanych rozmyślań i wyzwań intelektualnych potrzebne jest zapomnienie. Czy jest lepszy sposób na odpoczynek psychiczny jak słuchanie muzyki? Osobiście nie znam. Podam więc parę utworów, które w ostatnim czasie pomagają mi się odprężyć.
Jako, że wczoraj w Częstochowie publicysta nie chwalił muzyki reggae to trochę waham się, czy jako katolik dalej mogę jej słuchać, czy nie. Ale nie wydaje mi się jednak by było do końca prawdą to, do czego usiłował nas przekonać Robert Tekieli - wg niego muzyka reggae może otworzyć nas na złe duchy. Co prawda, jak twierdził, dopiero w momencie, kiedy naprawdę się odprężymy i dojdziemy do stanów medytacji, ale jakiś to atak na muzykę reggae jest. A ja jednak nie zamierzam się z nim zgadzać i proszę - East West Rockers. Klasyczne już Dotknąć Cię to dopiero początek. Łap oddech i Graj w to - też raczej norma. Ale ja dodaję Spadają w ogień(oryginał i remix) i Wstaję rano. Niegdyś mnie to nie ruszało. Dziś już jest trochę inaczej.
Osobny akapit dla szczególnej piosenki. Z wyjątkowego źródła znane mi Aqualung - Brighter than sunshine w ostatnich dniach mnie wręcz opętało. Powody swoje mam.
Co do pozostałej listy to:
Kelly Clarkson - My life would suck without you
Jimmy Eat World - Hear you me
Jason Mraz - Butterfly
4 Non Blondes - What's up
Podobnie jak pod względem muzyki, tak pod względem filmów autorytetem być nie mogę i stać się nie zamierzam, jednak jestem obecnie w posiadaniu dwóch hitów, które wręcz paliły mi się w rękach w momencie zdobycia. Slumdog, który już obejrzałem i 7 dusz, które obejrzeć dziś zamierzam.. Jak co do tego drugiego jeszcze pewien być nie mogę, jakowoż oka jeszcze na niego nawet nie rzuciłem, tak co do tego pierwszego jestem w stu procentach pewien. Zasłużył na swoje Oscary. A przyznaję to z bardzo ciężkim sercem, jako, że wysadził on z fotela mojego osobistego faworyta - The Dark Night (z mistrzowskim, zwycięskim Jokerem). Końcówka co prawda trochę zawodzi, jednak cały film rzeczywiście świetny. Za to 7 Dusz zastało mi polecone jako naprawdę wielki film, do tego dla wrażliwych, wyciskający łzy. Czyli coś idealnie dla mnie.
Zapowiada się ciekawy tydzień. I decydujący. Cholera wie, co się stanie, jednak nie po to się odprężam i odstresowuje, by myśleć o rzeczach negatywnych. Relaks.
[Blask of M<33]

"Wszystko co zdarza się raz, może się już nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno po raz trzeci."
OdpowiedzUsuń