poniedziałek, 27 czerwca 2011

It's not that easy.


Jak ludzie sobie z tym radzą? Jak można pogodzić się z tym, że wszystko przychodzi z trudem? Szczególnie obserwując dzień w dzień przykłady innych, którym szczęście przychodzi od ręki. Ja, patrząc na to, mam nieustanną potrzebę narzekania i użalania się nad własnym losem. A wiem, że wielu ma gorzej niż ja, z wielu, czasem bardzo znaczących względów. I zachodzę w głowę - skąd oni biorą siłę, by iść na przód? A gdy co jakiś czas spotykam ich - budzą wtedy mój ogromny podziw i sympatię. Ja muszę jeszcze sporo nad sobą pracować, by bez zgrzytania i żalu przyjąć los jakim jest i stawić mu czoła. Ostatnio bywało z tym ciężko. Boże dopomóż, oby teraz było już tylko lepiej.

W trudnych chwilach muzyka jest czasem jedynym ukojeniem. I na szczęście, paru specjalistów od muzycznego pocieszenia znam, i z chęcią się nimi podzielę:

The Fray - absolutnie mój zespół numer 1. w tym momencie. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś podchodziłem do nich sceptycznie. Bardzo dobra muzyka, genialny wokal, pełno emocji i prawda płynąca z każdej linijki. Cała płyta, której jestem szczęśliwym posiadaczem, jest świetna, ale jak zawszę wyróżnię: Happiness, How to save a life, You found me - wszystko w wersji live/acoustic, bo tak lubię (choć studyjne oczywiście też są wspaniałe). Moim cichym faworytem jest także Say when, ale to raczej dawało mi kopa, aniżeli wsparcie.

Poluzjanci - mój zespół numer 1. w Polsce, ogółem numer 2. Już od pierwszego razu, gdy usłyszałem wokal Kuby Badacha wiedziałem, że nie przejdę obok niego nigdy obojętnie. Nie myślałem jednak, że po dokładniejszym wsłuchaniu nie będę mógł się od tego oderwać. Do tego dochodzi niesamowita paczka muzyków z tak ogromnymi zdolnościami, że jestem absolutnie pewien, że obecnie nikt w Polsce nie tworzy lepszej technicznie muzyki - nikt, o kim można usłyszeć w mediach. I tu nie chodzi o popkulturę, bo o samych Poluzjantach też nie tak często się pisze, ale o tych chociaż, których płytę można dostać w empiku. Co do piosenek - obie płyty są znakomite i dużo by można wymieniać piosenek wartych przesłuchania, ale w kontekście podnoszących na duchu zasmuconego człowieka te akurat zostawiają konkurencję w tyle: Najpiękniejsi, Po co Ci to?, W dół, Urodzinowa piosenka. Dla prawdziwych koneserów reszta - długo pracowali sobie u mnie na renomę, ale teraz mają już niezachwianą pozycję w moim muzycznym sercu.

Adele - ostatnio radzi sobie znakomicie, nikt jej nikomu polecać nie musi. Chcę ją po prostu wyróżnić. Pierwsza, swoją drogą bardzo dobra, płyta nie odbiła się tak szerokim echem w świecie muzyki i światka popkultury, choć na pewno Adele wtedy mocno zaznaczyła swoje istnienie na rynku. Teraz jednak nie może narzekać na brak zainteresowania, bo swoją autentycznością, talentem i wyjątkową urodą przebiła popularnością takie produkty jak Rihanna, Lady Gaga czy inne tego typu taneczne wynalazki. Zrobiła furorę na świecie, a ostatnio także na mojej liście odsłuchań. Rolling in the deep znane jest wszystkim, ja wyróżnię Turning tables, Someone like you i moją osobistą faworytkę He won't go. Wyjątkowa kobieta.

Teraz bez wyróżniania artystów, tylko wskazując na utwory. Nie jest to jednak kwestia niedoceniania ich wartości, tylko podkreślenia znaczenia w danym kontekście tych pojedynczych piosenek, które wspaniale prowadziły mnie przez ostatnie parę tygodni. Oto lista: David Cook - Come back to me, Amy Winehouse - Back to black, Paramore - The only exception i Ben Harper - Amen Omen.

Bardzo ważne jednak, by pamiętać, że muzyka, pomimo tego jak wspaniałym narzędziem do tego jest, nigdy nie zastąpi wsparcia w trudnych chwilach ze strony ukochanej osoby. I wszystkim życzę by mogli tego doświadczyć.

Ja sam mogę tylko cieszyć się, że takiego zaszczytu mogę dostąpić. Dzięki temu wiem, że nie mam tak źle.

Niezmiennie od dwóch lat - za niegasnący blask of M - bardzo dziękuję M ;*

(p.s. do tego na górze - nawet jeśli wiem, że nie mam tak źle, to nie znaczy, że nie może być lepiej, prawda? Tak więc trzymam kciuki ;) )

środa, 27 kwietnia 2011


Is there a cure for this pain
Maybe I should have something to eat
But food wont take this emptiness away
Im hungry for you my love

Well I made it through another day
In my cold room
On scraps and pieces left behind
I survive on the memory of you

All Of me is all for you
Youre all I see
All of me is all for you
Youre all I need

Is there a remedy for waiting
For loves victorious return
Is there a remedy for hating
Every second that Im without you

All of me is all for you
Youre all I see
All of me is all for you
Youre all I need

All this life is all for love
Its the only road Ill choose
And every street and avenue
Only one will lead me back to you

One Love...


poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Nowe ja.

Obchodzę drugie urodziny. Dziś, 4 kwietnia, 2011 roku, kończę dwa latka. Z dowodu można wyczytać, że niedługo 21, ale to bujda. To właśnie dwa lata temu narodziłem się taki, jaki dzisiaj jestem. Życie od tego czasu jest piękne. Dużo piękniejsze niż poprzednie. Bo co by się nie działo, to wiem, że przez ten czas otacza mnie ciepło najwspanialszego uczucia na świecie. I dziękuję za to. Dziękuję światu, dziękuję losowi, ale przede wszystkim dziękuję Tobie. Jesteś wszystkim, co mi się przydarzyło.

To tak słowem wstępu, teraz przejdę do tego, co istotne w istnieniu tego miejsca, czyli muzyki. Odkurzam, bo mam ochotę. Może co jakiś czas jeszcze przejadę to miejsce ściereczką, może to już moja ostatnia wizyta tutaj - zobaczymy. Jednym z kroków do samoakceptacji i szczęścia jest życie tu i teraz, a nie robienie planów i zakładanie pewnych rzeczy, i do tego zamierzam się stosować.

Przez ten długi okres czasu, prawie rok, wiele się nie pozmieniało w muzyce. Ja raczej dosyć swobodnie przemieszczam się po osi czasu, jeśli chodzi o epoki w muzyce i w żaden sposób nie robi mi różnicy słuchanie muzyki współczesnej obok muzyki lat 70. czy 80. Z piosenek na dziś chciałbym polecić parę, być może za jakiś czas wrócę z kolejnym materiałem.

Mój absolutnie ulubiony polski zespół Poluzjanci z ich singlem z Drugiej Płyty - Prostą piosenką. Dalej mój ulubiony zespół na całym świecie z ulubionym wokalistą Isaaciem z jedną z ich wielu fenomenalnych piosenek - Happiness w wersji acoustic. Następnym utworem będzie kompletnie niedoceniane dzieło jednego z najwspanialszych zespołów, jakich możemy dziś słuchać, czyli Stranger Things Have Happened z pod rąk Foo Fighters. Ostatnio moim światem rządzi również ta piosenka, choć pewnie już w ciągu ostatnich dwóch lat była polecana - Snow Patrol - Chasing Cars. Na koniec tego wpisu piosenka, która może być dedykowana tylko jednej osobie. Każdy ma jej na 100% zupełnie dość, ale może w tej wersji będzie bardziej zjadliwa, a dla mnie zawsze będzie wyrazem tego, jak ja JĄ widzę, czyli Just the Way You Are.

Blask of M ;*

poniedziałek, 14 czerwca 2010

What if...?


Już od jakiegoś czasu miałem chęć coś napisać - głównie ze względu na ogromną ilość nowej-starej muzyki, która poruszyła mój umysł i serce.
Miłosne, niemiłosne, motywujące i dołujące - z każdego rodzaju, bo każdego rodzaju odczuć doświadczam i każdy często bardzo dobrze ilustruje i przekazuje słuchana przeze mnie muzyka.
Ciężkie czasy nastały, a swego rodzaju także lekkie. Ciężkie życiowo, lekkie duchowo. Wiadomo, że wszystko i tak 1000 razy się zmieni, poruszy, poprzestawia - ale cały chyba w tym urok życia, czyż nie? Nadzieja moja jest tylko jedna - że ta jedna stała stałą będzie.
Co do muzyki, bo to najważniejsze - najpierw mój hit na dziś:
Chris Brown - Crawl
A także ciąg dalszy i parę innych:
Craig David feat. Sting (live) - Rise & Fall
Paolo Nutini - Loving You
Oryginalne, a nie Timbalandowe Apologize by One Republic
White Stripes - Seven Nation Army
Oasis - Champagne Supernova
Eminem - Till I collapse
Robert Pattinson - To roam
The Verve vs. Jay-Z
Janusz Radek - Dziękuję za miłość
Absolutnie Alexi Murdoch - 12
O.S.T.R. - Mówiłaś mi...
Talib Kweli feat. Justin - The Nature
Polucjanci - Nie ma nas

Pewnie jeszcze trochę bym znalazł, ale na ten moment starczy, bo i tak nikomu nie będzie się chciało słuchać.
W każdym razie te wyżej polecam na pewno.
M ;*

niedziela, 2 maja 2010

sobota, 1 maja 2010

Fifteen hundred dreams.

Ba, nawet to byłoby mało. Są te ważniejsze, te mniej ważne. Te głupie oraz te, które mają za sobą argumenty.
Nie wszystkie się spełnią.
Ale jakby tak chociaż część?
Połowa?
Wiem na pewno, które są najważniejsze. I za te właśnie trzymam kciuki.

Muzyka:
Jason DeRulo - Whatcha say?
Jason DeRulo - In my head
Augustana - Boston
Chris Brown - Gimme that
Matthew Perryman Jones – Save You
Afromental - Oh oh

I w sumie to wiele, wiele, wieeeele innych.
M ;*

czwartek, 18 marca 2010

A no cześć.


Powracam z nową porcją muzyki i nową porcją crapu, którego dotychczas serwowałem już sporo. Mój blog obchodził roczne urodziny, a ja nawet nie zauważyłem. No cóż, zdarza się najlepszym. Jeżeli chodzi o moje wnioski na temat życia i wszystkiego to czekam do wiosny. Prawda jest taka, że mam nadzieję, że teraz trochę czasu zleci szybko, z małymi przystankami na wspaniałe chwile, ponieważ w ostatnim czasie działo się dużo, i nie zawsze dobrze, także chciałbym się od tego odciąć, chociażby w postaci zostawienia tego za sobą w odległej przeszłości. Teraz czasu trochę poświęcę przybraniu pomarańczowych barw, czekając aż świat się zazieleni, a także przybierze innych, najróżniejszych barw, za którymi tęsknię na tyle, że nie zdawałem sobie sprawy, jak mogę za tym tęsknić. Szarzyzna świata, pochmurność nastroju i barw mnie trochę dobija, a mimo to staram się myśleć pozytywnie, nawet bardzo, ponieważ mam dość odbierania świata w kolorach najstarszych telewizorów. A robię to i dla siebie, i dla wszystkich z którymi przebywam. Żeby jednych więcej nie ciągnąć w dół, a drugich natomiast ciągnąć ze sobą w górę. To tyle.
Co do muzyki, bo przeca o to się tu rozchodzi:
ELVIS CASTELLO - cała płyta My aim is true. Tak powiadam.
Oraz masa pojedynczych piosenek:
Timbaland - Carry out
21Allstars - Powinnaś być ze mną
Robin Thicke - Magic
Amerie - Gotta Work
Tyga - Diamond Life
John Legend - Another Again
Rihanna - Russian Roulette (naprawdę!)
Augustana - Boston
Fabolous - Make me better
Daft Punk - Harder, Better, Faster, Stronger
The Fray - Never say never

oraz cały, wspaniały Gavin DeGraw.
I wiele innych... ale jest ich stanowczo za dużo.
No i stęskniłem się za M. My party girl ;] ;*